Poprosiłam męża, żeby poczyścił mi ją troszeczkę z rdzy
Następnie pooklejałam szybki taśmą, bałam się ich wyjąć całkiem, bo jednak to latarnia z giełdy staroci-swoje lata ma.
Trochę farby, najpierw podkładowa, potem moja ulubiona biała w półmacie.
I gotowe. Latarnia służy za szklarenkę dla pomidorka koktajlowego z mojego wysiewu.